sobota, 19 kwietnia 2014

Wesołych Świąt:


Skoro mecz się skończył - wynik mega ! <3 ( jeżeli ktoś nie oglądał to gole strzelali Jojić 6' , Lewandowski 18' Łukasz Piszczek 56' i Marco 79' ) a jestem po treningu to przyszedł czas na życzenia. 


Życzę Wam drogie czytelniczki wiele radości i uśmiechu podczas tych dni. Cudownych spotkań i rozmów z rodziną , smacznego jajeczka , mokrego Dyngusa i wszystkiego najlepszego aby te święta były cudowne no i oczywiście aktywności aby te jajeczka w boczki nie poszły ;D. Zapomniałabym o radości ... więc dużoooo radości na czas nie tylko świąt ale na cały czas. Pamiętajcie : UŚMIECH TO PODSTAWA ! ;D

  

Ps. Postaram się jak najszybciej wyprodukować dla Was jakiś rozdział. Czekajcie cierpliwie ;)
Pozdrawiam , wasza Alex   :*

                                    Święta to czas rodzinny więc rodzina Goetze pozdrawia :)

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Liebster Award V:


 Tym razem za nominację serdecznie dziękuję Lady Dark. Jest mi ogromnie miło że tak wiele osób docenia moje wypocinki bo jak same widzicie to już piąta nominacja. Jeszcze raz wielkie dzięki ! 

PYTANIA I MOJE ODPOWIEDZI:

 1. Ulubiony perkusista?
Nie ma takiego ;P
2. Jak wygląda Twój codzienny strój do szkoły?

Luźny, sportowy
3. Często przeklinasz?

Zdarza się :)
4. Czy jesteś od czegoś uzależniona?

Od BVB <3
5. Ile masz wzrostu?

166
6. Dlaczego zdecydowałaś się na pisanie bloga?

Bo w pewien sposób realizuję swoje marzenia
7. Ulubione perfumy?

Playboy *-*
8. Jaki jest Twój talizman/talizmany na szczęście?

Nie mam :)
9. Czego najbardziej nie lubisz w ludziach?

Jeśli są dwulicowi
10. Wymarzone miejsce na oświadczyny?

Zdaję się na pomysłowość Marco xd ;)
11. Bez jakiego kosmetyku nie potrafisz żyć? 

 Zdecydowanie tuszu do rzęs :) 

Nominuję : 
1.  http://svenbvb.blogspot.com/
2. http://tomorrow-ill-miss-u.blogspot.com/
3.http://twoj-usmiech-nadzieja-na-lepsze-jutro.blogspot.com/
4. http://przepraszam-ale-to-nic-nie-zmieni.blogspot.com/

Pytania ode mnie:
1. Skąd pochodzisz ? 
2. Który z piłkarzy ma najładniejszą i najfajniejszą dziewczynę , narzeczoną , żonę ? 
3. W jaki niesamowity sposób chciałabyś spędzić swoje urodziny ? 
4. Który ze stadionów jest najlepszy ?
5. Bez czego nie ruszysz się z domu ? 
6. Ile masz wzrostu ? 
7. Jak myślisz , Mario Goetze wróci jeszcze do Borussi ?
8. Jaka była twoja reakcja kiedy Borusia wygrała 3-0 z Bayernem ?
9. Najprzystojniejszy piłkarz BVB to ... ? 
10. Co robisz kiedy brakuje ci weny ? 
11. Ulubiona piosenka to ... ? 


Pozdrawiam :* 



piątek, 11 kwietnia 2014

Rozdział 44:




Obudziłam się w jasnym pomieszczeniu , które nie było moją sypialnią. Przetarłam oczy i podniosłam się na łokciach. W pokoju znajdowała się również Marcelina która próbowała odsłonić okno , które zakrywała ciemna zasłona
- No zabije go ! – krzyczała zdenerwowana ,gdyż zasłona nie dała ruszyć się z miejsca – Mówiłam Goetze żeby to naprawił !
- Złość piękności szkodzi – pocałowałam ją w policzek i w samej bieliźnie udałam się do łazienki
- Chcesz jakieś ciuchy ? – zajrzała do dużej , wnękowej szafy
- Tak – krzyknęłam czesząc włosy kiedy do sypialni wparował ucieszony Mario
- Oooo – wytrzeszczył oczy niczym pięciozłotówki – Dlaczego mnie nie wołacie ? Ciekawe jakby przypadkiem wskoczyły mi dwie równie piękne laseczki do łóżka – rozmarzył się , trzymając w dłoni biały kubek wypełniony kawą
- To by musiał być naprawdę przypadek – stwierdziłam odbierając ubrania od Marceliny śmiejącej się z miny zmieżdzonego przeze mnie swojego ukochanego. 

Widząc godzinę 9 na zegarze , pędem opuściłam dom i autobusem pojechałam pod stadion. Przemknęłam szybko długimi korytarzami , co łatwe w szpilkach nie było , i zdyszana wpadłam do swojego gabinetu. Dzisiejszy dzień wymagał ode mnie wiele siły , energii a przede wszystkim cierpliwości do piłkarzy , z którymi przeprowadzę rozmowy. Jako pierwszy przyszedł Mario , który takowej jeszcze nie przeszedł po zmianie klubu na BVB
- Przecież mogliśmy cie podwieźć – zaśmiał się siadając na kanapie
- Nie czaruj ! – uśmiechnęłam się. Chłopak opowiadał mi o tym jaka to Marcelina jest wspaniała, czasem nerwowa , zupełnie mijając się z tematem naszego spotkania. Nie zdawałam mu zbędnych pytań dlatego że widziałam że nie ma żadnych problemów. Kolejnym piłkarzem był …

Do gabinetu panny Mielewczyk odważnym krokiem wkroczył Marco . Widząc że dziewczyna siedzi na biurku ,  on usiadł na fotelu
Miała na sobie niebieską koszulę wpuszczoną w kremową, skórzaną spódnicę ozdobioną cienkim paskiem jeszcze bardziej podkreślającym wąską talię.
- To o czym chciałeś porozmawiać  ? – tak naprawdę Marco nie interesowały pytania dziewczyny , bo już wcześniej doskonale wiedział po co tu przyszedł – Problemy w domu ? Z dziewczyną ? –pytała dalej lecz mężczyzna w żółtej koszulce z napisem „ Reus” , opinającej mięśnie przestał słuchać od pierwszych słów , które zaczęła wypowiadać ze swoich kusząco malinowych ust . Brunetka wpatrywała się w kartki, więc on odsunął się bezszelestnie, żeby przechylić głowę i przez chwilę wpatrywać się w jej krągłe pośladki. Nie widział żadnych jej notatek które pisała niebieskim długopisem tylko  pochłaniał widok jej stóp obleczonych w wysokie szpilki, napiętych łydek i tylko fragmentów jej ud nieschowanych pod spódnicą. Marco pozwolił sobie dotknąć jej uda od tyłu. Ola zaskoczona tym gestem zamilkła na chwilę. Dopiero kiedy gorąca dłoń przesunęła się nieco wyżej odwróciła się do niego i oparła kolano o skórzany fotel. Nie miała zamiaru mu się sprzeciwia i bez słowa rozpięła dwa pierwsze guzki swojej koszuli odsłaniając beżowy stanik. Blondyn opuszkami palców dotknął jej delikatnych majteczek i zdecydowanym ruchem ściągnął je z niej do kostek. Rozpiął spodnie i jednocześnie sięgając po prezerwatywę, schowaną w tylniej kieszeni spodnek , rozpinał kolejne guzki jej bluzki. Dziewczyna z trudem zdjęła stanik i całując jego rozgrzane usta podwinęła spódnicę. Usiadła mu na kolanach pozwalając by ten zachłannie całował jej falujące w szybkim oddechu piersi. Najpierw jej drobne ciało wygięło się w łuk, potem on odczuł zaspokojenie jakie dało mu to zbliżenie z dziewczyną przyjaciela z którą to już drugi raz spotkali się bez wiedzy Roberta i Andżeliki . Kochali się krótko, prawie bezgłośnie, żeby hałasem nie zwrócić na siebie niczyjej uwagi, biuro nie było miejscem skłaniającym do długich pieszczot, ale szybkich, niezobowiązujących numerków.
Kiedy brunetka doprowadzała bluzkę do porządku, Marco zawinął zużytą prezerwatywę w chusteczkę, nie mógł wyrzucić jej do kosza w jej gabinecie, bo to mogłoby spowodować lawinę niepotrzebnych domysłów, nawet jeżeli natknęłaby się na nią sprzątaczka. Dyskretne wyrzucenie jej do kosza na korytarzu czy w toalecie odsunęłoby wszelkie oskarżenia.
- Byłaś cudowna  szepnął na jej ucho . Dziewczyna nadal stała bardzo blisko niego, ale tym razem poprawiał już spodnie . Marco wstał, nawet w tak wysokich szpilkach była niższa od niego , pochylił się nad nią zmuszając ją, żeby oparła się o blat i całując wsunął jej język do ust. Jeden raz mu nie wystarczył, ale ponowne figle na biurku mogłyby okazać się dla nich zbyt ryzykowne. Ola oplotła jego biodra nogami czekając, aż ten ponownie będzie chciał pozbawić jej bielizny, ale przeliczyła się. Marco ją puścił.
- Mam nadzieję że to nie ostatni raz – niechętnie wstała, lecz odprowadziła go do drzwi i za nim je otworzyła blondyn klepnął ją w pupę i pocałował, żeby nie zapomniała ich fantastycznego zbliżenia.



Po kilku godzinach mogłam odetchnąć z ulgą. Na dziś dość się na rozmawiałam tak że moja szczęka odmawiała już posłuszeństwa. Rzuciłam się na krzesło , kiedy poczułam że na czymś siedzę , a była to bluza Marco którą zapewne zostawił wcześniej. Zadurzyłam się w jej zapachu i złożyłam w kostkę. Postanowiłam że odniosę ją do szatni. Miałam farta bo do końca treningu pozostało jeszcze dziesięć minut . Położyłam ją w odpowiedniej szafce a na małym lustereczku , również znajdującym się w środku , odbiłam swoje czerwone usta . Z bananem na twarzy wróciłam do gabinetu. Zamykając drzwi , zobaczyłam jak na kanapie leży Robert , trzymając swoje powieki aby nie zasnąć.
- A co ty tu robisz ? – zapytałam i podeszłam do biurka. Posegregowałam wszystkie dokumenty i powkładałam do odpowiednich teczek aby moja asystentka dostarczyła je Jurgenowi
- Całkiem wygodna ta kanapa – pochwalił wstając. Przeczesał ręką swoje włosy i pocałował mnie w policzek – Skończyłaś już ? – położył ręce na moich biodrach
- Tak – przytaknęłam , chowając swojego I Phona do torebki
- W takim razie porywam cię na kolację – powiedział stanowczo i złapał moją dłoń. Razem wyszliśmy ze stadionu udając się w stronę samochodu. Przez całą drogę nie mogłam opanować śmiechu przez żarty opowiadanie przez Lewusa. Wtedy przypomniałam sobie najlepsze lata naszej przyjaźni. Byliśmy niczym brat i siostra , a to w zupełności nam wystarczało a nie związek , który i tak nie ma przyszłości. Nie pokocham Roberta i doskonale to wiem , ale nie chcę zranić go rozstaniem. Kiedyś łączyło nas dziecko a teraz ? Nieciekawa przeszłość . On – rozwodnik a ja – rozwydrzona nastolatka , traktująca mężczyzn niczym zabawki.
- To tutaj – oznajmił gasząc silnik. Odpięłam pasy i wyszłam z czarnego mercedesa
- Jesteś głodna ?  - zapytał obejmując mnie ramieniem
- Jak wilk – uśmiechnęłam się i ruszyliśmy w stronę budynku najlepszej restauracji w Dortmundzie.

 – Chyba jednak zjemy coś w domu – stwierdziłam widząc jak lokal stoi w płomieniach
- Tam ktoś jest ! – krzyknął głośno , wskazując na sylwetkę jakiejś kobiety wołającej o pomoc , którą była Andżelika. Ta to umie znaleźć się w „ odpowiednim miejscu i czasie ”. Mój chłopak długo się nie zastanawiał i ruszył jej na ratunek , a w tym czasie ja zawiadomiłam straż i pogotowie, modląc się w duchu aby nic mu się nie stało. Te dwie minuty, które spędził w środku trwały niczym wieczność. Z ulgą odetchnęłam , kiedy zobaczyłam jak cały wychodzi z Andżeliką na rękach. Ta lalunia Marco ciągle ściąga na nas kłopoty ! Lewy podszedł bliżej i ułożył dziewczynę w bezpiecznej pozycji ,  czekając na karetkę pogotowia.
- Karetka już jedzie – oznajmiłam , widząc jak sprawdza jej puls
- Co z tego jak ona nie oddycha ! – odparł z wyrzutem i zaczął ją reanimować metodą usta- usta. Święta nie byłam ale tego było już za wiele.
- Robert do jasnej cholery co ty robisz ?! – krzyknęłam  że nawet nieżyjący by się obudził. Tak stało się i z brunetką. Oszołomiona otworzyła oczy i z całej siły strzeliła Lewemu w twarz. Masz za swoje – pomyślałam
- Jejku przepraszam – spojrzała na napastnika z politowaniem i zaczęła gładzić jego czerwony policzek
- Nie szkodzi – machnął lewą ręką , gdyż prawą przykładał do policzka co dawało mu pewną ulgę – Ważne że żyjesz – uśmiechnął się czule
- Nawet nie wiem jak ci dziękować – jeszcze chwila tego biadolenia a wyszłaby jakaś romantyczna scena do badziewnej komedii romantycznej
- Ykhym… - dałam o sobie znać. Zrobiłam znaczącą minę i skrzyżowałam ręce na piersiach. Robert spoważniał i pomógł podnieść się Andżelice
- Gdyby nie wy .. – zwróciła się w moją stronę , splatając dłonie niczym do pacierza 
- Tak , tak oczywiście – przerwałam jej oburzonym tonem – Skoro karetka już jest to my wracamy do domy – szarpnęłam Roberta za rękę a do dziewczyny podeszli przystojni ratownicy w pomarańczowych strojach. Tym razem ja siadłam za kierownicą. Widziałam jak Robert słodko uśmiechał się do brunetki kiedy odjeżdżaliśmy . Sama nie wiem dlaczego tak zareagowałam. W sumie ładna byłaby z nich para. Te same charaktery … W domu nie miałam ochoty słuchać Roberta dlatego ubrana w ciepłą piżamkę , położyłam się spać. 


--------------------------------------
Witajcie kochane ! 
Może dziś zacznę od rozdziału , który podzielony był na trzy fazy ( co da się łatwo zauważyć) - pierwsza brak weny , druga - nagły przypływ weny a trzecia znów kompletny brak weny. Cóż czasami tak bywa ;) 

We wtorek zagraliśmy fantastyczny mecz ale Liga Mistrzów jest tak okrutna że wynik liczy się w dwumeczu jednak my BORUSENN powinniśmy być dumni z tego co osiągnęły nasze pszczółki a nawet pozwolę sobie skomentować kilku: 

1. Roman - pokazał swoją znakomitą formę obraniając karnego 

2. MIKI - miał dwie super sytuacje tyle że szkoda że niewykorzystane 

3. Łukasz Piszczek - mimo długiej kontuzji zgrał się z zespołem i co chwila zjawiał się przy bramce rywala 

4. Oliver Kirch i Erik Durm - nie pozwalali sobie na żadne większe straty piłki za co duży plus 

5. Robert Lewandowski - jego mi trochę zabrakło ale nie ma się co dziwić. Zawodnicy realu wiedzieli co znaczy dopuścić go do bramki 

6. Mats Hummels - jak zwykle bezkonkurencyjny 


 no i został jeszcze nam strzelca dwóch znakomitych goli - MARCO <3 

Ja jednak nadal mam nadzieję że w tym roku to Real wygra Ligę Mistrzów mimo że nie kibicuję temu klubowi.  Bawarczykom zdecydowanie wystarczy tych wszystkich tytułów.

Już nie mogę doczekać się jutrzejszego meczu tym bardziej że jestem ciekawa jak na boisku zachowywać się będzie Mario , który prawdopodobnie będzie w wyjściowej jedenastce. 


To tyle moich wywodów ale chciałabym jeszcze pogratulować zebrania komentarzy i zgodnie z obietnicą niżej umieszczam zdjęcia mojej pracy. 


Życzę wszystkim wesołej i aktywnej soboty !;D
Pozdrawiam , Alex :* 





" Dumni po zwycięstwie , wierni po porażce"

piątek, 4 kwietnia 2014

Rozdział 43:




Obudziłam się w pełni szczęśliwa. Wszystko było mi zupełnie obojętne. Jakby świat skończył się właśnie wczoraj. Chciałam mieć Marco tylko dla siebie i z nikim się  nim nie dzielić.

- Jednak zostałeś ? – mruknęłam namiętnym głosem , czując ciepło rozpływające się na moim podbrzuszu

- Niedawno przejechałem – głos Roberta sprawił że cała zdrętwiałam. Odwróciłam się w stronę bruneta i nieśmiało uśmiechnęłam – Kto miał zostać ?  – zainteresował się

- To był sen z tobą w roli głównej – puściłam mu oko

- Spałaś w bieliźnie ?  – drążył temat co doprowadzało mnie do furii. Nie cierpię kiedy ktoś magluje mnie jakby co najmniej człowieka zabiła.

- Chyba za dużo wypiłam –  ręką odgarnęłam opadające na czoło kosmyki włosów – A jak na zgrupowaniu ? – zmieniłam temat

- Tęskniłem – uśmiechnęłam się i począł mnie całować. Jak „ idealnej ” dziewczynie przystało oddawałam je lecz do czasu kiedy próbował zdjąć moje koronkowe majtki.

- Nie możemy – oderwałam się od jego miękkich i krwistych ust. Wyszłam z jego objęć i założyłam bluzę która wisiała na krześle.

- Przestań – prychnął i złapał mnie za rękę – Mama jeszcze śpi

- Zrobię ci śniadanie – oznajmiłam i udałam się do kuchni. Smarując kanapki białym serem mój telefon zawibrował. Wzięłam go do ręki i odczytałam wiadomość.

„ Kiedy się spotkamy … kocico ? :D ”

W ekran wpatrywałam się przez długi czas , uśmiechając pod nosem. Wiem że źle robię ale kiedy  na horyzoncie pojawia się Marco puszczają mi hamulce ,  a wtedy już nie ma odwrotu .

- Z kim piszesz ? – spytała Iwona a ja ze strachu podskoczyłam do góry ,  opuszczając przy tym telefon

- Z tatą – palnęłam co mi ślina na język przyniosła i kucnęłam aby podnieść urządzenie. Położyłam je w bezpiecznym miejscu i wróciłam do przyrządzania śniadania. Mało brakowało a pierwsza dowiedziała by się Iwona o mojej niewierności. Szczęście że wczoraj nie nocowała w domu.

- A gdzie Robert ? – spytała nalewając kawy do szklanki

- Śpi – oznajmiłam i pysznie wyglądające kanapki ułożyłam równo na talerzu 



- W takim razie wskakuj w ciuszki bo zaraz wychodzimy

- Ale gdzie ? – zapytałam zdziwiona a kobieta wyrwała mi nóż z reki i popchnęła w stronę schodów

- Później się dowiesz – odpowiedziała szorstko i włożyła nóż do zmywarki. Wzruszyłam tylko ramionami i udałam się do garderoby aby wybrać jak najlepsze ubrania. 



Widząc swoje odbicie w lustrze zauważyłam inną dziewczynę. Na mojej twarzy od rana gościł dobrze skrywany uśmiech a jakaś część mnie czuła się bardziej atrakcyjna. To dziś pierwszy raz od dawna z ochotą założyłam szpilki i zrobiłam mocniejszy makijaż. Nie wiem dlaczego aż tak angażuję się w ten romans. Może dalej coś do niego czuję ? Przecież to oczywiste ! A on ? On po prostu jak facet potrzebuje czasami takiego pieprzenia się gdzie popadnie . 



Gotowa zeszłam na dół. Wraz z Iwoną wsiadłyśmy do taksówki która zostawiła nas pod galerią handlową. Miałam chęć kupna czegoś ale Lewandowska na siłę zaciągnęła mnie do sklepu jubilerskiego. Oglądała z wielką dokładnością prawie każdy brylant a ja chodziłam za nią niczym trzyletnie dziecko na zakupach ze swoja mamą

- A tak w ogóle to po co tu przyszłyśmy ? – zagadnęłam oglądając śliczną bransoletkę 



- Bo wiesz … - z jej miny odczytałam że zastanawia się nad sensowną odpowiedzią – Poznałam kogoś i prosił abym sama sobie coś wybrała –łżesz jak pies Lewandowska !  – A ty masz dobre oko i może pokażesz mi który najbardziej ci się podoba?

- Przykro mi – odpowiedziałam znudzona i odłożyłam oglądaną błyskotkę na ladę

- Ola … – spojrzała błagalnie

- Nie musisz się wysilać, doskonale wiem że robisz to dla Roberta  ale ja mam 20 lat i nie chcę żadnych zaręczyn i ślubów -  powiedziałam dostatnie

- Jak byłaś w ciąży inaczej mówiłaś – przypomniała sobie

- Byłam – zaakcentowałam – Teraz nie jestem i zamierzam korzystać z życia

- A co ja mam powiedzieć Ro … Januszowi – szybko się poprawiła a ja uśmiechnęłam się kpiąco

- Nie wiem – wzruszyłam ramionami – Może łatwiej będzie jak ty mu się oświadczysz co ? – oparłam nieco rozbawiona i do ręki włożyłam jej męski sygnet



 – Powodzenia ! – pożyczyłam i opuściłam sklep. W pobliskiej kawiarni kupiłam pyszny sernik i wraz z nim udałam się do Marceliny na typowe babskie popołudnie.



 Rozmawiałyśmy o wszystkim lecz ja umiejętnie pomijałam temat Marco. Lepiej będzie jak na razie nikt się o tym nie dowie do czego pomiędzy nami doszło.

-----------------------------------------
Witajcie ! 
W środę przegraliśmy 3-0 ale moim zdaniem jeszcze jesteśmy w stanie przejść dalej. W życiu zdarzają się rzeczy niemożliwe. Mam dla Was pewne zadanie ... Jeżeli pod tym rozdziałem znajdzie się 5 komentarzy to wstawię zdjęcie mojej pracy z zajęć dzięki , której zyskałam w oczach moich klasowych kolegów. Nie ma to jak w szkole rozwijać swoje pasje XD 
Mam nadzieję ze dacie radę uzbierać tych komów ;) 
Pozdrawiam , Alex :*


                                               Hah <3