środa, 23 października 2013

Rozdział 15 :



I nadszedł ten dzień . Ślub sławnego Roberta Lewandowskiego – napastnika Borussii Dortmund i reprezentacji Polski wraz z jego narzeczoną – Anną Stachurską mistrzyni w karate tradycyjnym . Ślub-dla jednych jest potwierdzeniem miłości a dla drugich ? No właśnie chyba tylko zwykłym  kawałkiem papieru który można podrzeć , zdeptać i zdradzić . Od rana cały Dortmund tętnił życiem wiedząc o tym jakże wspaniałym wydarzeniu . Za kilka godzin wszystkie „ żony TEGO Roberta Lewandowskiego  ” zostaną wystawione z kwitkiem gdyż młody piłkarz przysięgnie miłość swojej narzeczonej . Ale czy aby wszystkie ?  może któraś fanka dostanie taryfę ulgową ? Jeszcze nie jest za późno aby pan młody zmienił swoją decyzję . Przygotowania szły pełną parą  za to w domu Marco Reusa rozpętała się wielka kłótnia która obudziła Olę po wczorajszym wieczorze , ale za to jakim udanym !
- Marco ty debilu !! – krzyknęła Magda załamana postawą Marco
- Co znowu ?!  – burknął i zamieszał łyżeczką kawę którą przygotował specjalnie dla swojej dziewczyny
- Ty ją posoliłeś – zaczęła się śmiać z nieuwagi piłkarza
-  Dlaczego się tak drzecie ?  – zapytałam  cicho schodząc chwiejnym krokiem na dół
- Gratuluję ci wyboru życiowego partnera droga przyjaciółko – powiedziała sarkastycznie Magda
- Wcale nie jest taki zły – zrozumiałam co Magda miała na myśli i pocałowałam smutnego Marco w policzek który swój wzrok wbił w kubek kawy – Życie mi ratujesz – złapałam do ręki napój i już chciałam przechylić szklankę aby upić łyk ale przerwała mi Magda
- Radzę ci tego nie pić – ostrzegła i wraz z kanapką poszła do swojego pokoju robić fryzurę na uroczystość
- Nie przejmuj się – pogłaskałam blondyna w policzek i poszłam w ślady swojej  przyjaciółki . Najpierw postanowiłam wziąć   orzeźwiający prysznic . Następnie założyłam beżową bieliznę która kupiłam kilka dni wcześniej . Potem przyszedł czas na sukienkę . Lepszej chyba nie mogłam kupić . Lekko podkręciłam włosy lokówką i zrobiłam makijaż
- Kochanie długo jeszcze ? – zapukał w drzwi zniecierpliwiony Marco
- Jeszcze minutę – powiedziałam kładąc róż na policzki .
- Minuta była pół godziny temu – sprostował
- Już – odparłam i wyszłam z pomieszczenia a mój chłopak aż otworzył usta z wrażenia
- Wow , wyglądasz cudownie – powiedział zachwycony i próbował mnie pocałować
- Szminkę mi zmażesz – ominęłam piłkarza i podeszłam do szafy gdzie czekały już na założenie moje szpilki . Całość stroju komponowała się wręcz idealnie : 




Zwarci i gotowi pojechaliśmy pod świątynie gdzie czekało już kilka osób a wśród nich sam Mario Goetze ! Wszyscy obdarowaliśmy chłopaka serdecznymi  uściskami . Nagle w tłumie zauważyłam mamę Lewego . Po minie kobiety widać było że coś ją trapi .
- Dzień dobry pani Iwono – przywitałam się podchodząc do kobiety
- Witaj  Olu , jak miło cię widzieć – równie serdecznie przywitała mnie była trenerka siatkówki i mocno mnie przytuliła – Opowiadaj co tam u ciebie – posłała mi ciepły uśmiech
- A więc teraz mieszkam teraz w Dortmundzie i pracuje jako psycholog – poinformowałam
- No tak Robert coś wspominał
- A u pani co słychać ? – zapytałam . W końcu dawno się nie widziałyśmy
- Wiesz dziecko , przyjeżdżając tu ciągle miałam nadzieję ze to jednak ciebie teraz zobaczę w sukni ślubnej – złapała moją dłoń a ja zrobiłam się blada niczym ściana – Modliłam się o to aby mój syn zakochał się w tobie ale teraz to małżeństwo nie ma przyszłości – stwierdziła gorzko
- Nie lubi pani Ani ?
- Lubię to porządna dziewczyna ale zapewne wiesz jaki jest Robert , on tylko ciebie traktował jak prawdziwą kobietę a nie jak przedmiot , pamiętam dobrze jak zmienił się poznając ciebie nie oglądał się za żadną inną dziewczyną – do oczy nas obu zaczęły napływać łzy . I po co ja tyle stałam przed lustrem ale pani Iwona miała zupełną racje . Tak właśnie było . W ciągu dwóch tygodni kiedy byliśmy razem zmienił się nie do poznania . Te dni pamiętam jakby to było wczoraj .
- Ale my nie będziemy parą , teraz właśnie jestem z Marco – wskazałam na sylwetkę blondyna
- Wiem i bardzo tego żałuję , ile dałabym aby widzieć teraz wasz ślub a później kupować waszym dzieciom ubrania , codziennie widzieć jacy jesteście zakochani  – w jej głosie był okropny smutek a po moich policzkach spływały łzy niczym grochy
- Mamo ciekawe czy na moim ślubie tak będziesz płakać – podeszła do nas siostra Lewego – Milena i przytuliła nas obie
- Ola jak ty ślicznie wyglądasz – uśmiechnęła się
- Ty też w końcu dawno się nie widziałyśmy – uniosłam lekko kąciki swoich ust aby nikt nie zobaczył że płakałam . Nagle poczułam czyjeś ręce na moich ramionach
- Kochanie coś się stało ? – zapytał zmartwiony blondyn
- Nie , nie – zaprzeczyłam
- Chodźmy już – złapał moją rękę i szyliśmy w stronę świątyni – O czym rozmawiałaś z moją Lewego ?
- O niczym ważnym – dla mnie ważnym nawet bardzo ale nie chcę zamęczać Marco . Być może jeszcze wynikła by z tego awantura . Przez całą ceremonie Marco trzymał mnie za biodra abym czasem nie omdlała a wszystko przez te wysokie szpilki . Ceremonia trwała ponad godzinę . Ania wyglądała niczym księżniczka przy boku swojego księcia z bajki . Goście wyszli przed świątynie i zaczęliśmy składać życzenia . Ja i mój chłopak na prezent kupiliśmy bukiet kwiatów ze storczyków i do tego bilet na Cypr . Świeżo upieczeni małżonkowie nie ukrywali swojego zadowolenia . Następnie wszyscy pojechaliśmy do restauracji . Postanowiłam zachowywać się tak jakby nigdy nic .  Po co się denerwować w tak ważną uroczystość ? Teraz trzeba się bawić . Dj zaprosił parę młodą na sam środek parkietu gdzie zaczęli tańczyć swój pierwszy i wyjątkowy taniec do piosenki „When I was your Man ” . Każdy był zachwycony . Kątem oka spoglądałam na stolik przy którym siedzieli rodzice państwa młodych . Pani Iwona dalej płakała ale tym razem nie określiłam czy ze szczęścia a może wręcz przeciwnie z żałości . Kiedy już wszyscy zaklimatyzowaliśmy się ruszyłam do tańca wraz z Marco . Oplotłam ręce wokół jego szyi a on położył je na moich biodrach .
- Co powiesz na to żebyśmy się gdzieś ulotnili –  wyszeptał wprost do mojego ucha i  okręcił mną jakbyśmy tańczyli co najmniej latynoamerykańską rumbę 
- Ale ty jesteś niewyżyty – westchnęłam kiedy podeszła do nas zmartwiona Ania
-Ola nie wiesz gdzie jest Robert – w jej głosie słychać było zdenerwowanie . Obejrzałam się po Sali i zobaczyłam że Magdy też nie ma . Kurde muszę coś wymyśleć !
- Usiądź sobie a ja go poszukam okej ?
- dziękuję – uśmiechnęła się brunetka i poszła zatańczyć z Mario . Razem z Marco szukaliśmy w każdym zakamarku , pokoju ale nigdzie ich nie było . Na końcu wtargnęliśmy do damskiej toalety gdzie stały nasze zguby namiętnie się całując
- Twoja mama miała rację , to małżeństwo to fikcja – dałam o sobie znać i skrzyżowałam ręce na piersiach . Usłyszawszy mój szorstki głos Magda i Robert w jednej sekundzie odskoczyli od siebie .
- Ja tylko przyszedłem do toalety – próbował tłumaczyć się brunet
- Jakbyś zauważył tu jest damska – powiedziałam oschle – Marco zabierz go stąd zanim Ania go znajdzie – rozkazałam
- Chodź  stary , wiesz nawet ci czasem zazdroszczę – objął ramieniem przyjaciela Marco wychodząc z toalety
- Niby czego ? – burknął – Że dałem się omamić i koniec mojej wolności – krzyknął nieco głośniej
- Nie za to że masz coraz młodsze kochanki – zaśmiał się pomocnik i razem usiedli przy stole gdzie razem z bratem Lewego wypili kilka toastów  
- Może mi to wytłumaczysz ? – zapytałam
- Ola ja cie przepraszam ale to było tak nagle … - uklęknęła obok mnie i kurczowo trzymała mnie za kolana
- jeśli ci o to chodzi … nikomu nie powiem ale teraz wstań – zrobiła to o co poprosiłam – Myślałam że umiesz dotrzymywać słowa – powiedziałam i opuściłam pomieszczenie zostawiając zdruzgotaną przyjaciółkę w toalecie . Dziewczyna dopiero po słowach przyjaciółki zrozumiała swój błąd . Nie chciała stracić przyjaciółki przez głupią miłość do piłkarza . Czy będzie umiała go naprawić ? 

-----------------------------------------------
Oto i jest 15 i mam nadzieję iż się spodoba . Miałam krótki brak weny ale udało się . Teraz czekamy tylko do piątku <3 Następny powinien pojawić się na weekendzie . Pozdrawiam ! :* 
                             Nie wiem jak Wy ale ja nadal nie mogę uwierzyć że oni są małżeństwem :)

niedziela, 20 października 2013

Rozdział 14 :



- No dobra - wzięła głęboki oddech -  Robert nie jest mi obojętny – wyznała – Ale można powiedzieć że już jest żonaty więc chyba się spóźniłam

- Nie pakuj się w to gówno dziewczyno – mruknęłam pod nosem

- Coś mówiłaś ?

- Nie , nie – zaprzeczyłam . Mam nadzieję że jutro nie zrobi żadnego głupstwa . Wiem po sobie że nie warto angażować się w taką „ zakazaną miłość ” . Do tego dochodzi że ona jest strasznie wrażliwa . To może się bardzo źle skończyć ! Gadałyśmy ponad dwie godziny kiedy Magda zmęczona podróżą zasnęła w pokoju gościnnym . Ja w tym czasie posprzątałam salon i sama wygodnie ułożyłam się pod cieplutką kołderką w sypialni pod którą chwilę potem wślizgnął się Marco

- Cześć skarbie – musnął mój kark

-  Jaka ona jest głupia – podniosłam głos

- Ale kto ?- zapytał zdezorientowany piłkarz

- Magda – powiedziałam i z emocji które we mnie buzowały wstałam chodząc po całym pomieszczeniu – Zakochała się w Lewym rozumiesz ?!

- Kotku ale spokojnie – przytulił mnie – Są dorośli i wiedzą co robią

- Ale ja chcę chronić przyjaciółkę

- Ona jest dużą dziewczynką i lepiej nie wtrącajmy się

- Może i masz rację – przytaknęłam

- To co obiecujesz ? – ukazał rządek śnieżno białych ząbków

- Obiecuję – złożyłam na ustach piłkarza namiętny pocałunek

- Kocham cię – szepnął i zatraciliśmy się w swoich pocałunkach zapominając o świecie … 



Obudziłam się przy mężczyźnie mojego życia który już nie spał i powitał mnie czułym pocałunkiem  
- Jak się spało ? – zapytał swoim ciepłym głosem który wywoływał u mnie motyle w brzuchu
- Dobrze ale krótko – uśmiechnęłam się
- Ale chyba było warto – położył się nade mną i delikatnie zabrał kosmyki moich długich włosów z twarzy
- Bardzo – pocałowałam blondyna krótko w usta – Ale jest następny problem
- Nie no , z samego rana zaczynasz … -  skrzywił się
- Kotku , to powiedz mi co mam powiedzieć mojej przyjaciółce bo przecież nie pójdzie za mną na wieczór panieński i po sukienkę ?
- Już wszystko załatwiłem – wyszczerzył się
- Ale jak ? – zapytałam zdziwiona
- Mo ostatnio narzeka na samotność a jak zobaczył zdjęcie Magdy to nie mało co orgazmu dostał – zaśmiał się
- Jesteś kochany – pocałowałam mężczyznę w policzek i wydostałam się spod ciężaru jego ciała . Podeszłam do krzesła obok z którego złapałam mój bawełniany szlafrok zakładając go na ramiona.  
- A nagroda ? – zapytał z iskierkami w oczach
- Później – posłałam mu buziaka w powietrzu i pobiegłam do pokoju Magdy – Muszę ci coś powiedzieć … wiesz jak to jest przed ślubem … - zaczęłam kiedy tylko przekroczyłam próg pomieszczenia .
- Tak – przerwała mi
- A więc na ten czas będziesz miała towarzysza Mo Leitnera – oznajmiłam
- O to ten co się nim w gimnazjum jarałaś – klasnęła w ręce
- Co ?! Czy ja dobrze słyszałem – wychylił się za drzwi oburzony piłkarz
- Dawno i nie prawda – machnęłam ręką  – Dasz sobie radę ?
- Mam tyle lat co ty – wywróciła oczami -  … aa i czekaj następnym razem jak będziecie chcieli coś tego to powiedzcie , prześpię się na kanapie – powiedziała kierując się do łazienki a my z Marco stanęliśmy jak dwa słupy soli .
- To wszystko przez ciebie – powiedziałam oschle i poszłam do garderoby .
Kiedy byłam już gotowa ruszyliśmy pod dom Lewego gdzie czekała już Marcelina
- No gdzie ta Anka -  zajęczała zdenerwowana kuzynka
- A ty gdzie się tak śpieszysz  ? – zapytałam kiedy ta zaczęła nerwowo chodzić wokół czarnego samochodu  
- No bo tak się składa że czekam tu już od godziny – rozłożyła bezradnie ręce
- Już idę dziewczyny ! – oznajmiła i wyciągnęła ze swojej brązowej torebki kluczyki . Mercedesem Roberta pojechałyśmy do chyba najdroższego sklepu z sukniami ślubnymi w całym Dortmundzie . Był to salon Macieja Zienia
- Ania to na pewno tu ? – zapytałam rozglądając się dookoła  
- Oczywiście – odpowiedziała triumfalnie i weszłyśmy do środka . Od progu przywitała nas bardzo miła sprzedawczyni która pokazała kilka modeli naprawdę pięknych sukien . Ale Anka jak to Anka wybrała najdroższą i zniknęła czerwoną kotara przymierzalni
- Lewy chyba zbankrutuje – stwierdziłam
- Czy mi się wydaję czy ty jesteś zazdrosna ?
-  HAHAHAH  teraz mnie rozśmieszyłaś – prychnęłam i wygodnie usiadłam w skórzanym fotelu przyglądając się tej całej szopce . Kiedy Stachurska w swoich ubraniach wyszła i zapłaciła za suknie poszłyśmy na parking – Ania a Lewy nie będzie zły ?
- Niby no co – prychnęła rozbawiona . Nie wiem co ją tak cieszy ?! – Nasze ślub to ślub roku , będziemy we wszystkich gazetach więc chyba musze jakoś wyglądać
- No tak – westchnęłam ciężko  kończąc tą bezsensowną rozmowę . Wiem że Marcelina uważa tak samo ale woli milczeć . Ja tak nie potrafię . Każda panna młoda chce ślicznie wyglądać ale 24 tysiące euro za sukienkę to chyba lekka przesada ?!  Przez całą drogę milczałam . To ich życie i wolę się nie mieszać .
- Siema – przywitałam się wchodząc do domu . Usiadłam na niskiej szafce i zdjęłam z nóg swoje trampki . Kiedy już odstawiłam je na miejsce powędrowałam do salonu gdzie siedział Marco wraz z Magdą i Mo
- Całe szczęście że już jesteś – podbiegła do mnie przyjaciółka . W jej głosie słychać było lekkie przerażenie a minę miała jakby co najmniej ducha zobaczyła
- A coś się stało ? – zapytałam zdezorientowana
- Wiesz skarbie Magda i Mo się bardzo polubili – zachichotał pod nosem i poszedł do kuchni po jakiś napój
- Ale na pewno z nią zostaniesz – zwróciłam się do bruneta
- Z taką śliczną dziewczyną zawsze – ukazał rządek śnieżnobiałych ząbków
- Ja z nim nie wytrzymam ! – zrobiła faceplam i pobiegła na górę . Rozbawiona tą sytuacją zabrałam przyjaciółkę do garderoby aby pomogła mi się przygotować do wieczoru . 


Po 45 minutach byłam wyszykowana na picuś glancuś  . Usiedliśmy we czwórkę przed telewizorem . O 19.30 postanowiliśmy z Marco zbierać się na nasze wieczory . Jego kawalerski mój panieński
- Bawcie się dobrze – powiedziałam beztrosko wychodząc z domu i wsiadłam do samochodu . Marco zostawił mnie pod klubem . Weszłam do środka. Były już wszystkie oprócz Agaty ponieważ opiekunka się spóźniła . W tym czasie wypiłyśmy po jednym drinku. Kilka minut po dwudziestej znalazła się nasza zguba wchodząc zdyszana do klubu i usiadła na wysokim taborecie skarżąc się że nie może znaleźć wykwalifikowanej a co najważniejsze punktualnej opiekunki . Impreza się rozkręciła . Po 2 godzinach każda z nas była nieźle wstawiona  … Włączyłyśmy muzykę i zaczęłyśmy tańczyć na stołach . Zdjęłam swoje szpilki aby było mi wygodniej tańczyć . Chyba żadna z nas nie wiedziała co robi . Muzyka była zajebista a my kręciłyśmy tyłkami posyłają sobie szerokie uśmiechy

~Marco ~
Kiedy wszedłem do klubu wszyscy już byli . Wypiłem tylko 2 drinki . Wiedziałem że dzisiaj Ola zaszaleje . Po 4 godzinach zabawy wszyscy pełni obaw co tam zastaniemy  pojechaliśmy po swoje partnerki . Weszliśmy do środka . Dziewczyny tańczyły na stołach . Stanęliśmy oglądając to widowisko . Oczywiście Ola tańczyła tak że nie mogłem oderwać od niej oczu . W końcu podszedłem i wziąłem młodą Polkę  na ręce .
- Mój Robercik – pocałowała mnie w policzek – A gdzie ty mnie zabierasz ? Stęskniłam się za tobą skarbie
-Po pierwsze jestem Marco a po drugie jesteś pijana – zaniosłem ją do samochodu  .Rozumiałem że była pijana i mogła pleść bzdury .  Wróciłem się jeszcze po szpilki . Tam Leo próbował zdjąć Marcelinę ze stołu ale jak dostał szpilką w swoje czułe miejsce od razu zrezygnowany usiadł na krześle . Pojechałem do domu . Znów musiałem  zanieść Olę na rękach ponieważ ledwie trzymała się na nogach . Wszedłem do domu … Mo i Magda spali na kanapie a wokół niech paczki po chipsach , żelkach i butelki po napojach . Wieczór się udał – pomyślałem i delikatnie położyłem Olę na łóżku
- Gdzie idziesz ? – zapytała z troską gdy wychodziłem do łazienki – Chcesz mnie tak zostawić i nie wykorzystasz okazji… przecież nie ma Ani a ja tu leżę taka bezbronna – mówiła tym swoim pijanym głosikiem i zdjęła z siebie białą koszulkę którą rzuciła w moją stronę
- Śpij . Pijana jesteś – odpowiedziałem
-Ale ja nie chcę sama –  zrobiła minę dziecka któremu zabrano ulubioną zabawkę . Położyłem się obok obejmując ją ramieniem  – Jesteś taki przystojny – powiedziała i pocałowała mnie  w policzek . Przez jakiś czas opowiadała  jakieś niestworzone historie  ale nie mam do niej żalu . W końcu zmęczona zasnęła a ja poszedłem w jej ślady  

-------------------------------------------------------
Rozdział dodaje dzisiaj gdyż nie wiem kiedy pojawi się następny . Miłego czytania i pozdrawiam :*
                                               Teraz to Robert reklamuje aparaty *-*

piątek, 18 października 2013

Rozdział 13 :



 

Obudziło nas skakanie po naszym łóżku

- Sara już nie śpisz ? – zapytał zaspany Marco i przytulił się do mnie

-Nie … Głodna jestem – odpowiedziała dziewczynka i spokojnie usiadła

-Zaraz zrobię ci śniadanie – powiedziałam otwierając zaspane oczy

-Ola , czemu spisz bez piżamy ? Tata mówi że tak nie wolno bo można się przeziębić – zapytała a ja zaskoczona tym pytaniem nie wiedziałam co powiedzieć

- Gorąco było – odpowiedział za mnie Marco  i uśmiechnął się.

- Dobzie zie spałam na kanapie bo wy za bardzjo hałasujecie  – oznajmiła i pobiegła na dół Wstałam z łóżka  i założyłam koszulę Marco

-Aż tak głośno było ? – zapytałam nieśmiało

- Ale to chyba dobrze – zażartował za co oberwał poduszką . Zaczęliśmy się nimi okładać kiedy do sypialni znów weszła już zniecierpliwiona młoda Piszczkówna :

- Jak dzieci – westchnęła a my wybuchliśmy  śmiechem  . Sara jest za mądra jak na swój wiek . Wstałam z łóżka i poszłam się ubrać: 

 

Gotowa zeszłam na dół gdzie na śniadanie  przyrządziłam  kanapki z nutellą .

-  Marco tobie chyba nie wolno takich łakoci co ? – zapytałam widząc jak piłkarz bierze kęs kanapki

- Faktycznie zapomniałem – odłożył słodką kanapkę

- Ja jej nie będę jeść bo Marco ją nadgryzł – powiedziała pięciolatka

- Marco ! Nie rób jej na złość- upomniałam piłkarza

- Jej nie , ale tobie kocham – pocałował mnie w policzek  - To co teraz będziemy robić ? – zapytał nas blondyn

- Ja Ce jechać na zakupy- powiedziała Sara

- Ciekawe kto za nie zapłaci – skrzyżował ręce na piersi

- Jak kto ? Ty kotu – pocałowałam ukochanego lekko w usta i poszłam po swoją brązową torebkę . Posprzątałam jeszcze talerze po śniadaniu i pojechaliśmy pod galerię .

- Ten czy ten ? – zaprezentował dwa krawaty . Jeden o kolorze kawy z mlekiem a drugi fioletowy . Tak przypomniało nam się że nie mamy nic na ślub Roberta . To już za niedługo .

- Ten pierwszy – wskazałam na kremowy krawat – będzie pasował do mojej sukienki

- No to idziemy do kasy – ruszył w stronę kasy aby zapłacić za odzież  

- Olu a ty cjo sobie kupiłaś?

- Ja na razie nic ale co powiesz na jakieś nowe buty ? – uklękłam obok dziewczynki

- Tjak ! – klasnęła w rączki . Kiedy Marco zapłacił ruszyliśmy w stronę sklepu obuwniczego . To był mój raj jak również i Sary  . Piłkarz był mniej zadowolony ale jakoś przeżył tą godzinę poszukiwania idealnych szpilek . Po zakupach pojechaliśmy do domu Piszczków

- Taaatuś ! -  wbiegła do domu , krzycząc a Łukasz wziął swój skarb na ręce

- Jak było u cioci i wujka  ?  - zapytał uśmiechając się brunet

-Supel . A wiesz że Ola kupiła mi buciki i  zrobiła mi pyszne kanapki z nutellą  a potem spała bez piżamy , a mówiłeś że tak nie wolno – Łukasz spojrzał na nas pytającym wzrokiem na moich policzkach pojawiły się rumieńce

- Gorąco było – zaśmiał się Marco i objął mnie ramieniem

- Taa stary … Gorąco  to było ale potem 

Ewa : Łukasz ! Daj im spokój , są młodzi i zakochani ! Ty nie byłeś lepszy – powiedziała a ja posłałam jej dziękujący uśmiech . Wypiłam z Ewą herbatę  i pochwaliłam się swoją zdobyczą. Marco i Łukasz grali jak zwykle w Fifę a Sara im kibicowała . Ewa  poprosiła mnie żebym pomogła jej wybrać sukienkę . Po przeszukaniu szafy wybrałyśmy miętową sukienkę z koronki . Leżała na mojej przyjaciółce idealnie . Po zabawie w chowanego z Sarcią postanowiliśmy się zbierać . Kiedy staliśmy na skrzyżowaniu wpadałam na szalony pomysł

- Skręć w prawo – uśmiechnęłam się

- Ale przecież do Marceliny to w lewo – powiedział zaskoczony i chwilę zastanowił się nad zaistniałą sytuacją – Czyli jednak chcesz się do mnie wprowadzić ?

- Tak ale nie cieszysz się ?

- Bardzo – złączył nasze usta w namiętnym pocałunku . Przerwaliśmy dopiero wtedy kiedy ktoś za nami nadużywał  swojego klaksonu . Skierowaliśmy się do domu Leo po resztę moich rzeczy . Chyba wybrałam dobry moment na ta przeprowadzkę . Kocham Marco i on mnie też . Nie widzimy świata poza sobą więc po co to przedłużać ? Do domu weszliśmy bez większego problemu . Dalej miałam klucze . Wokół panowała ciemność . Złapałam Marco za rękę i poszliśmy do mojego już byłego pokoju abym mogła spakować resztę rzeczy . Wrzucałam do swojej walizki wszystkie koszulki zaś Marco siedział przy szufladzie z moją bielizną

- Czemu ja wcześniej jej nie widziałem ? – powiedział sam do siebie oglądając stanik w panterkę

- Zboczeniec – westchnęłam i zapięłam swoją pękającą w szwach walizkę

- Ale za to jaki  kochany  – uśmiechnął się i zamknął szafkę . Z walizkami zeszliśmy na dół gdzie dalej panował mrok

- Nadepnąłeś mi na nogę – skrzywiłam się

- Przepraszam kochanie – chciał pocałować mnie w czoło ale wycelował w oko

- AAAAAAAAAA ! – pisnęła Marcelina wchodząc do domu

- Co tu robicie i czego chcecie ?! – krzyknął przestraszony Bittencrout  biorąc do reki 15cm szpilkę swojej dziewczyny i zaświecił światło .  Widząc ich miny razem z Marco wybuchliśmy śmiechem

- Chcecie żebym na zawał padł ? – powiedział zirytowany  Leo

- Ola a ty gdzie się wybierasz ? – zapytała blondynka zauważając stojące obok walizki

- Od dzisiaj mieszka ze mną – wyprężył się dumnie blondyn

- Nie zabieraj mi kuzynki – zrobiła smutną minę – Dobra zgadzam się  ale nie chcę zaraz ciocią zostać – zaśmiała się  

- Marcelina nie przesadzaj dobre ? – wzięłam do ręki uchwyt od walizki i ruszyłam w stronę wyjścia

- Wszystkiego dobrego na nowej drodze życia – zażartował brunet na co dostał w łeb od Marco – To bolało – skrzywił się . Zapakowaliśmy wszystko do bagażnika i kilkanaście minut później byłam już pod moim nowym domem . Lepszego życia nie mogłam sobie wymarzyć … Wspaniały dom , czuły i kochający mężczyzna u boku … RAJ ! . Choć było już po 23 postanowiłam się rozpakować . Podchodząc do szafy którą pokazał mi Marco wszystkie jego koszulki spadły mi na głowę . Westchnęłam tylko ciężko i zrobiłam z nimi porządek . Większość z nich była oczywiście brudna . Całe szczęście wszystko zmieściło się na tip top . Zmęczona rzuciłam się na łóżko gdzie chwilę potem zasnęłam . Pamiętam tylko że Marco przykrył mnie kołdrą aż po sam czubek nosa i wyszeptał „ Dobranoc ” całując lekko w usta .

 

~6 dni później ~

Od kilku dni mieszkam z Marco . Jest cudownie i jak na tak krótki czas zdążyłam się przyzwyczaić do swoich obowiązków domowych . Mój chłopak to nawet wodę na herbatę potrafi spalić . Dzisiaj przylatuje Magda . W pracy wzięłam wolne a trener odpuścił chłopakom treningi przed ślubem . Upiekłam ciasto i ogarnęłam dom  .

Równo o 16 wyjechaliśmy z Marco na lotnisko . Czekaliśmy 15 minut Az w końcu Magda wyszła z samolotu .

Olka : Cześć . Jak się cieszę że przyjechałaś ! – przytuliłam ją

-Hej . Też się stęskniłam- uśmiechnęła się brunetka

-Teraz poznaj mojego chłopaka Marco . Marco to jest Magda , Magda to jest Marco

-Cześć . Daj wezmę walizkę – powiedział i wziął walizki Magdy . Pojechaliśmy do domu . We trójkę zjedliśmy ciasto które wyszło znakomicie  

-Kotku ja jadę do chłopaków – oznajmił

- Dobrze – odpowiedziałam a Marco dal mi buziaka w policzek . Obie z przyjaciółką zasiadłyśmy na wygodnej kanapie

- To teraz opowiadaj jaki jest ? – uśmiechnęła się i usiadła po turecku czekając na moją odpowiedz 

- Czuły , romantyczny … - wymieniłam

- A w łóżku ? – uśmiechnęła się cwaniacko i ugryzła kawałek czekoladowego piernika

- Hmmm … jakby ci to powiedzieć – odpowiedziałam zawstydzona

- Po twojej odpowiedzi sądzę że zajebiście – zaśmiała się

- Z ust mi to wyjęłaś , a co u ciebie ?

- Czekamy na jutrzejszą imprezę , myślisz że jakieś ciacha będą ?

- Nie mów że tylko dla tego tu przyjechałaś

- No dobra - wzięła głęboki oddech - Robert nie jest mi obojętny ...

----------------------------------------------------------
Witajcie ! 
Na początku chciałam przeprosić za tak długą nieobecność ale niestety teraz tak będzie . Cały tydzień mam zawalony kartkówkami i  sprawdzianami , ale postaram się dla Was za te 6 komentarzy pod ostatnim rozdziałem . Naprawdę mnie motywują . Przy tym rozdziale może tego nie widać ale powoli akcja się rozkręca to wam mogę zdradzić . Pozdrawiam i do następnego :* 

                                                  Jakie to jest śliczne i słodkie dziecko *-*